Na blogu:
ZNAJDŹ MNIE
Padangusthasana i Padahastasana | Izabela Rzysko - joga
15602
post-template-default,single,single-post,postid-15602,single-format-standard,cookies-not-set,ajax_fade,page_not_loaded,,side_area_uncovered_from_content,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-16.7,qode-theme-bridge,qode_advanced_footer_responsive_1000,wpb-js-composer js-comp-ver-5.5.2,vc_responsive

Padangusthasana i Padahastasana

Padangusthasana i Padahastasana

Jak prawidłowo wykonać obie pozycje? Co zrobić, aby pokonać opór naszego ciała?

Padangusthasana to asana, która w pierwszej serii ashtangi występuje zaraz po Surya Namaskar A i B (powitaniach słońca A i B).  Zaraz po niej wykonujemy Padahasthasanę, bardzo podobną pozycję. Często obie są traktowane jako całość. Zaliczamy je do pozycji stojących.

Stajesz w niewielkim rozkroku. Trzymając ręce na biodrach wykonujesz wdech, na wydechu robisz skłon i chwytasz duże paluchy stóp. Znowu wdech, patrzysz przed siebie, wydłużasz plecy, wciągasz delikatnie brzuch, ręce pozostają wyprostowane w łokciach. Na kolejnym wydechu wykonujesz skłon, łokcie uginasz i kierujesz na boki, nogi zostają wyprostowane, głowa luźna, tułów delikatnie przyciągasz w stronę nóg. Starasz się nie spinać barków.

 

 

Dla mnie osobiscie pozycja ta nie należy do łatwych. To dość intensywny skłon, który wymaga bardzo dobrze rozciagniętych tyłów nóg.  Samo chwycenie dużych palców stóp dla wielu osób jest niemożliwe. Próbujemy zrobić skłon w miarę naszych możliwości, ale niestety zdarza się, że nasze dłonie często „wiszą“ w powietrzu.

W tym momencie często pojawia się zniechęcenie i nawet frustracja, dlaczego mój skłon jest taki, dlaczego nie mogę zrobić więcej?

Możesz! tylko zamień frustrację na wytrwałość jak pięknie w książce Na swoim miejscu pisze Norman Fischer – „Wytrwałość jest zawsze pomocna. Wytrwałość to nie zgrzytanie zębami ani zaciskanie szczek; wytrwałość można również nazywać wytrzymałością, wyrozumiałością, cierpliwością(…)sama w sobie jest nagrodą“.

Często wykorzystuję tę pozycję podczas regularnych zajęć z grupami. Widzę, że efekt jest zawsze, ale wymaga pracy i wytrwałości właśnie.

Pierwsza propozycja to niekonieczne sama asana a bardziej przygotowywanie się do jej pełnego wykonania. Dodam tylko, że sama praca jest tym do czego pragnę Was zachęcić, bo ważniejsze od tego czy zrobię głęboki skłon czy nie, ma sam fakt pracy nad nim.

Jeśli robiąc skłon nie sięgasz dłońmi maty, wykorzystaj dwa klocki lub pasek, które będą twoją pomocą. Wydłużaj plecy na wdechu, opierając ręce na klockach lub trzymając za pasek, wciągaj delikatnie brzuch. Na wydechu delikatnie zegnij jedną nogę, zostawiając wyprostowaną drugą. Kolejny wdech wyprostuj nogi, wydłuż plecy, wciągnij brzuch i wydech zrób to samo na drugą nogę. Powtarzaj to kilka razy dziennie. Pamiętaj o zassanym brzuchu i o powolnych ruchach, które pozwalają powoli rozciągnąć tyły nóg.

 

 

Gdy już pojawi się taki moment, że chwytasz swoje palce stóp, ale nadal czujesz nieprzyjemne ciągnięcie z tyłu nóg, wtedy spokojnie zegnij nogi w kolanach i to tyle ile potrzebuje Twoje ciało. Posłuchaj go, ono wie co jest dla ciebie w danej chwili dobre.

Pochyl głowę, wzrok skieruj na czubek nosa, łokcie kieruj na boki. Pamiętaj o wciągniętym brzuchu, wydłużonych, a nie zaokrąglonych plecach.

Gdy po pewnym czasie czujesz, że możesz pozostać w skłonie z wyprostowanymi nogami ale jednak jeszcze Twój skłon nie jest pełny, staraj się pozostać w pozycji – trzymając palce stóp, mając wyprostowane plecy i proste nogi.

Nie spiesz się, daj sobie dużo czasu, pośpiech w jodze nie jest najlepszym doradcą. Czasem lepiej zrobić pozycję na 40% swoich możliwości i stopniowo pogłębiać pracę, niż na siłę i za wszelką cenę udawadniać innym i sobie, ile mogę zrobić.

Powodzenia

Tags:
,
No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.